Przy okazji któregoś tam wpisu wspomniałem przelotem, że chyba nie jestem najlepszym trenerem, a przynajmniej jeśli chodzi o charakter, który mam absolutnie nietrenerski. Tak mi się wydaje. No bo zobaczmy- trener czy tam inny instruktor powinien być chyba trochę bardziej „do ludzi”. Trenerka to w końcu praca z ludźmi. Wiecie, trener powinien być otwarty, pogodny, zabawny, powinien tryskać entuzjazmem i zarażać motywacją. Jak te laski- instruktorki Zumby, fitnessu, tańca, jak te wszystkie trenery personalne. Wiecie te takie świry sportowe co wstawiają na fejsa codziennie post z pierdyliardem jakiś buziek, emoji czy jak to się tam nazywa. Takie co na treningach skaczą jak szatan krzycząc coś w stylu: –DAWAĆ LASECZKI! DAWAĆ KOKSY! JEDZIESZ DZIKU! ZASUWAMY NA MAKSA ALBO DO DOMU! Takie emocjonalne wulkany entuzjazmu i motywacji. Zdarzało mi się i to wcale nierzadko słyszeć, że taki właśnie jestem. Świetnie! Muszę zatem być całkiem niezłym aktorem…

… albo psychopatą.

Łodewer… jakby nie było, wydaje mi się, że sporo tracę przy dłuższym poznaniu. Co niektórzy trenujący ze mną zdążyli się już połapać, a ci co jeszcze nie zdążyli też się wkrótce połapią, że jestem raczej typem introwertyka. I to najgorszym typem bo tym „analitycznym”, który non stop prowadzi sobie w głowie swoje jakieś tam wewnętrzne kalkulacje. Serio mi to nie pomaga. Może i sporo na treningach gadam, może i sporo emocji po mnie widać ale uwierzcie, że nie jest to nawet 10% tego co mam w głowie. A to i tak bardzo dużo z uwagi na to, że szczerze Was lubię, lubię z Wami przebywać i czuję się za Was w pewien sposób odpowiedzialny. I chyba dlatego tylko to piszę. Żebyście nie myśleli sobie, że mi na naszej sekcji ani na Was nie zależy. Ja po prostu nie umiem tego pokazać tak jakbym chciał.

Niestety, taki już ze mnie typ. Zły trener i już. Nawet jeśli zależy mi na Was to sorry ale:

Nie będę z Wami w kółko gadał o pierdołach. Jeśli gadamy o pierdołach dłużej niż 5 minut to musimy znać się dość długo. Męczą mnie takie gadki i dlatego od nich uciekam ale przyjdź z konkretną informacją, konkretnym problemem, z konkretnym pytaniem, a wysłucham, zaangażuje się i zrobię co będę mógł, żeby pomóc.

Nie będę każdemu z osobna wypisywał po kilka razy w tygodniu na fejsie wiadomości z pytaniem co u Was słychać itp. Wierzę, że jeśli to dla Was ważne i uznajecie, że powinienem coś wiedzieć to sami powiecie ale jeśli któregoś z Was nie będzie długo na treningach to na pewno zapytam czy nie macie jakiś problemów.

Nie będę Was motywował, klepał po pleckach za każdym razem gdy nie będzie się Wam chciało przyjść na trening. Nie przeczytasz nigdy ode mnie w smsie czy mesendżerze wiadomości w stylu „Dawaj, dawaj, no przyjdź dziś na trening„. Fajnie być „w gazie”! Być zmotywowanym i zajaranym ale to naprawdę nic wielkiego. Motywacja to ściema. Każdemu z Was, nawet najbardziej aktualnie zajaranemu, z czasem przejdzie. Pojawią się problemy, zniechęcenie, wymówki… Nie będę Was wtedy na siłę ciągnął na trening. Postaram się jednak pokazać i nauczyć Was jak ważna jest dyscyplina i pomóc w jej utrzymaniu. Każdy przechodzi etapy motywacji, nie każdy wyrabia w sobie dyscyplinę. Nie będę Was motywował ale pokażcie, że potraficie się zdyscyplinować, a będę to dożywotnio szanował bo wiem, jakie to może być trudne!

A jeszcze tak na szybko. Ciężko przychodzi mi wyrażanie uznania czy wdzięczności i dlatego rzadko to robię. Serio chciałbym częściej bo jest za co ale po prostu nie umiem, a nawet jak się zbiorę to wychodzi to słabo. Jak np przy okazji wyjazdu Pitchuli… Na szczęście ona po tylu latach zdążyła mnie już chyba skumać, a przynajmniej taką mam nadzieję. Nierzadko natomiast zdarzało się, że osoby z którymi kiedyś trenowałem przyklejały mi łatkę wyrachowanego, nieczułego egoisty. Jak tak sobie o tym pomyślę to w sumie się im dziś nie dziwię bo to faktycznie może tak wyglądać. Dlatego między innymi jest ten blog. Żebyście mogli sobie poczytać to, czego nigdy nie powiem nie dlatego, że mi nie zależy ale dlatego, że taki już jestem.

Sorry za ten uzewnętrzniający wyrzyg ale czuję, że jestem Wam to winien. No i trochę dlatego, żebyście nie przyklejali mi łatki nieczułego egoisty. Może trochę jestem ale nie aż tak doszczętnie! 😉

Reklamy